Home Rodzaje Firmy Artykuły Recenzje Kontakt Linki FORUM









Home > Artykuly > Jak "kupiliśmy" sobie odkurzacz LUX

Jak "kupiliśmy" sobie odkurzacz LUX 1 Royal

Ostrzegawcza historia z życia

W roku 2003 telefonicznie umówiłam się z przedstawicielem firmy Lux po tym, jak nasza babcia dała im nasz numer telefonu z powodu wyczyszczenia dywanów (głównie w pokoju dziecięcym) i materacy.

Wysłuchaliśmy dosyć długiego wykładu o środowisku (proch, roztocza..itp.), a potem pokaz super odkurzacza LUX 1 Royal i super czyszczarki LUX. Doczekaliśmy się też oczekiwanego czyszczenia, w zasadzie wyssania prochu, a potem zapewnienia, że nasz aktualny odkurzacz jest naprawdę „ niemożliwy i nie do użytku”. Przedstawiciel firmy Lux wykonał swą pracę naprawdę dobrze, nie powiem, nie doszło do żadnego namawiania ( przynajmniej nie wprost….).

W każdym razie muszę przyznać, że pokaz zaciekawił mnie na tyle, że przez chwilę nie rozumiałam, jak mogliśmy żyć bez tego cuda. I ten moment przyniósł nam:

  1. Decyzję o kupnie odkurzacza
  2. Spisanie umowy
  3. Zapłacenie natychmiastowej zaliczki (900 Zł)
  4. Wzięcie odkurzacza
  5. Umowę o zapłaceniu całej sumy ( cena promocyjna 4.500 Zł plus odsetki) na czas trzech lat

Przedstawiciel odjechał, a ja ( jeszcze w transie) po raz pierwszy złapałam węża do ręki i tylko parę razy przejechałam końcówką po materacu. Potem oprzytomniałam i jednoznacznie chciałam zerwać umowę. Mąż mnie obserwował, już moja pierwsza decyzja kupna odkurzacza się mu nie podobała. Drugiego dnia posłaliśmy odwołanie firmie Lux.

Firma zareagowała natychmiast. Przedstawiciel miał przyjechać następnego dnia. Męża uprosiłam, by wszystko załatwił bez mojej obecności ( zwrot odkurzacza i uzyskanie zaliczki). Zasady umowyJaka byłam zdziwiona, kiedy po jakimś czasie ostrożnie wróciłam do domu, a odkurzacz stał w kącie. Podobno nie był już higienicznie czysty tudzież nie można było go wrócić. Przedstawiciel firmy (inny niż ten, który nam odkurzacz sprzedał) od razu skontrolował worek i znalazł tam trochę kurzu z materaca. Kiedy protestowałam, że pan przedstawiciel nie powiedział mi o tej ewentualności, mąż powiedział, że jest to, niestety, napisane w umowie (mikroskopijnym pismem), więc nia ma odwołania.

Czternaście dni nie chciałam tego odkurzacza oglądać ...

Teraz o całym zdarzeniu mogę pisać z lekką ironią, odkurzacz jest spłacony i działa cały czas dobrze. Firmie Lux nadal będziemy płacić za części do odkurzacza (filtry, worki), ale to już nie jest tak bolesne. Wszystkie inne pokazy omijam i współczuję wszystkim innym za ich nieprzemyślane „momenty“.

Helena